Dlaczego mój Golden Retriever uważa się za projektanta ogrodów?

Każdy właściciel psa powie, że jego pupil ma wyjątkowy charakter.

Moja Nela najwyraźniej uważa się za specjalistkę od ogrodowego feng shui.

Kilka osób śmiało się już, że nie jest zwykłym psem, tylko projektantką krajobrazu. Im dłużej z nią mieszkam, tym bardziej zaczynam się z tym zgadzać.

Uwielbiam ogród. Sama sadzę kwiaty, tworzę kompozycje z roślin, szukam nowych pomysłów i małym kosztem staram się stworzyć przytulną przestrzeń wokół domu. Ostatnio zachwyciła mnie nawet mała fontanna, którą zrobiłam sama. Pomysł czekał na realizację przez wiele miesięcy. Kiedy w końcu nalałam wody do doniczki i uruchomiłam fontannę, usiadłam na tarasie i zamknęłam oczy. Szum wody trwał tylko chwilę, bo brakowało słońca do naładowania panelu, ale i tak wystarczył, żeby poprawić mi humor na cały dzień.

Nela najwyraźniej uznała, że taki ogród wymaga stałego nadzoru.

Regularnie przestawia lampki solarne. Jeśli jakaś stoi w innym miejscu niż poprzedniego dnia, bardzo często okazuje się, że to nie wiatr był winny.

Pewnego dnia dostałam od kolegi kilkanaście sadzonek pomidorów. Byłam zachwycona i starannie ustawiłam je w bezpiecznym miejscu.

Przynajmniej tak mi się wydawało.

Po powrocie do domu odkryłam, że część doniczek została przewrócona, a sadzonki nie przeszły kontroli jakości przeprowadzonej przez Nelę.

Kilka dni później poprawiła swoją pracę.

Ostatecznie został mi jeden jedyny pomidor.

Najbardziej rozbawiła mnie jednak historia z donicą.

Siedzieliśmy spokojnie na tarasie, gdy nagle zauważyłam Nelę maszerującą przez ogród z dużą donicą pełną ziemi i kwiatem w środku.

Nie była to lekka osłonka.

Nie była pusta.

Naprawdę ważyła swoje.

Nela niczego nie uszkodziła.

Nic nie przewróciła.

Po prostu szła przez ogród z donicą, jakby właśnie realizowała nową wizję aranżacji przestrzeni.

Do dziś śmiejemy się, że najwyraźniej uznała, iż obecne ustawienie nie spełnia zasad ogrodowego feng shui.

Co prawda ma dopiero osiem i pół miesiąca, ale najwyraźniej już wie, jak powinien wyglądać idealny ogród. Patrząc na jej pewność siebie, zaczynam podejrzewać, że to ja mogłabym się od niej czegoś nauczyć.

Patrząc na liczbę przestawionych lamp, skontrolowanych pomidorów i przeniesionych dekoracji, zaczynam podejrzewać, że ogród nie należy już wyłącznie do mnie.

Mam wspólniczkę.

I to bardzo wymagającą.

Ja sadzę kwiaty, planuję kompozycje i szukam nowych pomysłów.

Nela natomiast regularnie sprawdza, czy moje projekty spełniają jej standardy.

Czasami kończy się to przestawioną lampą solarną.

Czasami zniknięciem pomidorów.

A czasami widokiem goldena maszerującego przez ogród z dużą donicą pełną ziemi i kwiatem.

I choć nie zawsze zgadzamy się co do ostatecznej aranżacji, jedno jest pewne.

Ten ogród byłby dużo spokojniejszy bez Neli.

Ale zdecydowanie mniej zabawny. 🐶🌿💛

A jeśli myślicie, że to wszystkie pomysły Neli, to jesteście w błędzie. Historia z pomidorami to dopiero początek…

Golden Retriever w ogrodzie obserwujący budowę i otoczenie domu

Dodaj komentarz