Od kiedy pamiętam, rzadko kupowałam gotowe prezenty.
Nie dlatego, że nie było ich w sklepach.
Po prostu dużo większą radość sprawiało mi stworzenie czegoś własnymi rękami.
Kiedy zbliżały się urodziny, parapetówka, święta czy jubileusz, siadałam przy stole i zaczynałam tworzyć.
Raz był to obraz z suszonych kwiatów.
Innym razem dekoracja wielkanocna.
Powstała też lampa na pięćdziesiąte urodziny i wiele innych drobnych prezentów, które trafiały do moich bliskich.
Nigdy nie myślałam wtedy o sprzedaży.
Chciałam po prostu podarować coś, czego nie da się kupić z półki sklepowej.
Coś stworzonego z myślą o konkretnej osobie.
Z czasem zaczęłam zauważać coś ciekawego.
Osoby obdarowane często pamiętały nie tylko sam prezent, ale również historię jego powstania.
Pytały, skąd wzięły się suszone kwiaty.
Dotykały naturalnego drewna.
Przyglądały się każdemu detalowi.
To właśnie wtedy zrozumiałam, że ręcznie wykonany prezent ma wartość, której nie da się przeliczyć na cenę.
Nie dlatego, że jest droższy.
Ale dlatego, że ktoś poświęcił swój czas.
Pomyślał o drugiej osobie.
Tworzył z myślą właśnie o niej.
Dzisiaj, tworząc produkty Szept Łąki, nadal kieruję się tą samą zasadą.
Każda świeca, ogród w szkle czy obraz z suszonych kwiatów powstaje dokładnie tak, jak kiedyś powstawały prezenty dla moich bliskich.
Nic się w tym nie zmieniło.
Zmieniło się tylko to, że dziś mogę przekazywać ten kawałek mojego świata również innym osobom.
Dlatego, kiedy ktoś pyta mnie, dlaczego warto wybrać ręcznie wykonany prezent, odpowiadam bardzo prosto.
Bo prezent nie musi być najdroższy.
Nie musi być największy.
Nie musi nawet być idealny.
Najważniejsze jest to, żeby osoba, która go otworzy, poczuła, że ktoś naprawdę pomyślał właśnie o niej.
I właśnie takie prezenty najbardziej zostają w pamięci.